Giżycko 20 - 24 września 2010r. Urzeczywistnianie marzeń nie lubi czekać.

Magda Duda przy pracyKto nie odłożył swojego marzenia na później? Nie na darmo Albert Camus powiedział - Tak kochamy marzenia, że boimy się je realizować. Tą myśl wypowiedziała też uczestniczka kursu ceramicznego Magdalena Duda z Rucianego - Nidy prowadzonego przez instruktora ceramiki Grażynę Lachowicz.

Paweł Lachowicz: Dzisiaj kończy się Twój kurs ceramiki, zresztą jak i lato na Mazurach, a Ty pełna entuzjazmu - To garncarstwo tak na Ciebie działa?

Magda Duda:
Moja pasja do garncarstwa zrodziła się nie tak dawno. Miałam odrobinę styczności z ceramiką dzięki mojej teściowej i to ona wzbudziła we mnie tą "iskierkę". W Końskich niedaleko Kielc udało się stowarzyszeniu Nasz Kącik, którego moja teściowa jest współzałożycielem, pozyskać fundusze z unii europejskiej na otwarcie pracowni ceramicznej.

P.L.: Obecnie jesteś terapeutą zajęciowym w Środowiskowym Domu Samopomocy w Piszu . Czy prowadzicie zajęcia ceramiczne?

M.D.: Pracowni ceramiki niestety nie mamy, ale jest ona moim marzeniem. Z niepełnosprawnymi pracujemy w pracowniach: arteterapii, muzykoterapii, fizjoterapii, komputerowej, kulinarnej oraz sali doświadczania świata. Pracujemy z młodzieżą i dorosłymi. Myślę, że nie u wszystkich podopiecznych praca z gliną wzbudziłaby zainteresowanie, ale dla wielu spodobałaby się. Praca z gliną ma także działanie terapeutyczne.

P.L.: Zamierzasz kontynuować przygodę z ceramiką?

M.D.: Tak, myślę że będzie mi tego brakowało i w przeciwieństwie do innych rzeczy, które robiłam i zostawiałam - z ceramiką jest inaczej i mam chęć to kontynuować i dalej doskonalić. Będę próbowała ćwiczyć to, co się tutaj nauczyłam i zbieram finanse na kolejny kurs. A może będę realizować się w własnej pracowni ceramicznej?


P.L.: Co szczególnie przypadło Ci do gustu?

M.D.: Jeśli chodzi o kurs, to poznałam przekrój wszystkich technik lepienia ręcznego z gliny i to mi się bardzo podobało. Spróbowałam też zdobienia, no i koła garncarskiego. Bardzo bałam się koła, bo słyszałam wcześniej, że nie jest łatwe. I rzeczywiście - jest trudne, ale daje dużo satysfakcji, jak coś wyjdzie. Grażyna dodała mi dużo otuchy, a efekty? Zapraszam do obejrzenia :).

Tydzień minął bardzo szybko. Tak się zatraciłam w pracy, że często zapominałam o jedzeniu. Cały mój dotychczasowy świat pozostał daleko, wchodząc do pracowni wchodziłam jakby w inny czas. Bardzo mi się podobało podejście Grażyny do przekazywania doświadczeń. Wszystko mi przedstawiała i pozostawiała samą, co było przy mojej nieśmiałości bardzo fajne, bo czułam się swobodnie.

P.L.: Jaką radę dałabyś początkującym ceramikom?

M.D.: Przyjechać na kurs. Jeśli w środku rodzi się zainteresowanie, nie można oddalać tego pomysłu, należy podjąć natychmiast decyzję. U mnie tak się złożyło, że w momencie wyjazdu nie było pieniędzy, ale mój mąż powiedział - nie odwołuj - i przyjechałam na debecie, hi,hi... Na przekór wszystkiemu przyjechałam i nie żałuję. Tak więc namawiam do realizacji własnych marzeń i nie jutro, a dzisiaj!

Share |